Start    
Kontakt    
Strona Studenckiego Koła Naukowego Geografów Uniwersytetu Śląskiego

Sprawozdanie z zimowego wyjadu na Skalankę

Zimowy wyjazd na Skalankę, zarówno ten w 1998, jak i 1999 roku był typowo nienaukowy. Chodziło raczej o integrację pierwszego roku z dalszymi, i zebranie przy okazji trochę członków do koła.

Studenckie schronisko na Skalance na swój klimat. Ciemne pokoje, w których czuć głównie węgiel, którym się pali w piecach. Pokoje mają swoje nazwy np. Kabina Teleportacyjna, itd. Kultowym miejscem jest dziupla, jedyne dwupokojowe pomieszczenie w schronisku dostępne zwykłym śmiertelnikom, w którym można wraz z towarzyszką (towarzyszem) np. pograć w szachy, bądź poczytać gazetę nie będąc obserwowanym przez innych

. Z dalszych pomieszczeń wymienić możemy kuchnię z piecem, na którym non-stop grzeje się woda, łazienkę (z kafelkami!) w podziemiach - najzimniejsze miejsce w schronisku oraz salę kominkową i to właściwie wszystko.

Poza schroniskiem znajduje się czteroosobowa ubikacja koedukacyjna z niskim stropem i głęboką dziurą. Jej lokalizacja jest sprytnie pomyślana, z dala od schroniska, i trochę poniżej (przydatne - przecież gdy człowiek wraca, jest lżejszy). Poza tym jest idealna do gry w brydża (sami sprawdźcie czemu). Słowem - raj dla mieszczucha, dla którego wieczorne wyjście na dłuższe posiedzenie nabiera wręcz mistyczno - heroicznego wymiaru. Raczej wszyscy byli zachwyceni.

Pan chatkowy jest miłym człowiekiem. Dużo studentów już widział, więc nie robią na nim specjalnego wrażenia najdziksze ekscesy i chętnie przyłącza się do wieczornych zabaw. Jest to jednak właściwy człowiek na właściwym miejscu i zawsze wie co należy do jego obowiązków.

Sama okolica jest ciekawa. Dojście do schroniska ze Zwardonia zimą zajmuje 20-30 minut w zależności od zawartości plecaków. Słowacja - o rzut beretem :), a od niedawna czynne jest nieoficjalne przejście graniczne przy pobliskim (10 min. w dół) wyciągu narciarskim. Ale uwaga, jest to przejście niby nie strzeżone, ale Wielki Brat patrzy i słyszy co tam brzęczy w plecakach ! Aha, czynne tylko zimą :(

Generalnie, ludzie bawili się wspaniale i wykorzystali te parę dni na maxa, jeżdżono (lub próbawano) jeździć na nartach, było parę grupek włóczących się po górach, lepiono "bałwana" , ludzie jeżdzili na Słowację. Przy dobrych wiatrach i połączeniach kolejowych można było dojechać do Czadcy, a to już jest miasto, gdzie można było kupić np. petardy do bałwana.

Wieczorkiem - cóż, wino, kobiety i śpiew. Wszystko widać na zdjęciach, zabawa była przednia i właściwie pozostaje tylko prośba do Pacia o Skalankę 2000. Sosnowiec 09.04.2000 Bono

Bono - Sosnowiec 09.04.2000

Strona Główna |  Statut |  Historia |  Zarząd |  Działalność |  Galeria |  Linki |  Kontakt

Copyright © SKNG UŚ

Licznik odwiedzin: